środa, 23 grudnia 2009

Na to Boże Narodzenie niech Wam się dzieje najpiękniej :)
Spokoju,radości,miłości i zdrowia życzę Wam wszystkim z całego serca.
Laura

czwartek, 17 grudnia 2009

zasady

Materiał poglądowy dla wszystkich Pań. Się trzeba nauczyć na pamięć i stosować. Warunek jeden-nie wolno chłopa do głosu dopuścić przed . Potem go zatka na amen .

środa, 16 grudnia 2009

Uwaga będę pokazywać!

Ale później i szczerze mówiąc nikogo nie namawiam.

Ogromnie przepraszam,że nie odpowiedziałam na żaden komentarz,ale żywcem nie starczyło mi czasu,a szkoda. Bardzo mi miło,że moja ciężka depresja płynąca z wpisu tak szalenie Was rozbawiła. Zalew empatii postawił mnie na nogi. Bogu dziękować,że nie mam pryszczycy,bo niektóre z Was rozbolałaby przepona ze współczucia,ehhh….                                                                    

Gniazda marabuta też nie pokażę,bo-darujcie,jakieś resztki godności muszę zachować. Uklepuję pracowicie toto na łbie i da się żyć. Chwała niebiosom,że narazie ciemno. Usprawiedliwień dla Mikołaja nie przyjmuję do wiadomości. Leser,nierób i opierdalacz jest bez dwóch zdań. Taki on święty jak ja baletnica.

Polatam sobie codziennie po blogach i mnie trafia. Wszędzie coś się dzieje i tworzy. Ja owszem dzieję. Co ja dzieję mój Boże!!! Oj ile nadziergałaaaam!! Na przyszłą zimę będzie jak znalazł :/  No owszem,mogłabym sie zaprzeć i dziergać mimo lecącego łba. Mam jednak wrażenie,że z drutem w oku,nawet jeśli ten drut to Knit Pro z żyłką,mogłabym wyglądać zdecydowanie źle. Mogłabym udawać ,że to taki lans,ale nikt nie uwierzy ,że aż taka awangardowa jestem. W związku z powyższym pyknęłam sobie dwie banieczki. Plastikowe nie wysokoprocentowe. To moje pierwsze,więc mi tu proszę nie wybrzydzać.Powiem tylko,ze po wykończeniu bombek świeciłam jak latarnia morska. Mikrokulki i brokat miałam wszędzie. No prawie.

Tadaaam! 

Zdjęcie525-cropZdjęcie524-crop

Rozświetliłam chałupę w celu wykonania zdjęcia tak dosadnie,że samolotom się myliła z Balicami. Nie doszło do lądowań na szczęście. Bombki świecą się jak psu…nos,ale niestety tego nie widać. Jeszcze jedna się suszy. A dwie czekają na wenę. Jak się domyślam oznacza to,że do przyszłego roku poczekają.

Powrót z pracy ostatnio miałam szalenie rozrywkowy. Nawalonych gości w komunikacji miejskiej zna każdy użytkownik. Żadna afera. Śpiewających też. Ale :

czyściuteńki

w białych półbucikach

spodenkach w kancik

CYGAN!

nabrzdryngolony jak działo

palący długie papierosy

i śpiewający po…

SŁOWACKU!

Przysięgam-przeżycie niezapomniane.

Jeszcze dzisiaj tu wrócę ;)

środa, 9 grudnia 2009

Nic do pokazania

Tak,żyję. Tak,nawet coś robię. Nie,nie mam nic do pokazania bo:
-wszystko w fazie wstępnej...od niepamiętnych czasów
-to co się nadaje do pokazania nie da się obfocić z winy tego co widać za oknem
-z powodu nadchodzących Świąt ogarnęła mnie niemoc
-jak wracam z pracy to oczywiście dzióbię,ale napęd mi się spierdzielił
-jak się tak napatrzę na Waszych blogach na pędzącą twórczość to mi ręce opadają.

I św. Mikołaj mnie olał... Świnia czerwona jedna... Grzeczna byłam i po co??

Mr. Saturn ,wyczytałam, probuje mnie udobruchać i z jakimś Jowiszem czy czymś podobnym "daje mi siły do walki". A niech spada! Mnie się nie chce! Czy ja wyglądam na Joannę?? Laura mi na chrzcie dali ,a i o dziewictwo mnie chyba raczej już nikt nie podejrzewa?! Proszsz mi tu jakąś planetę,co wpływa na święty spokój oraz szczęście w grach losowych,a nie czarować mię tu rzekomom pomocom. No!

No i okazało się,ze jestem de mode. Znaczy trendy nie jestem. No generalnie zacofana ciućma. Nie byłam mianowicie w Centrum Bonarka ! Dla niewtajemniczonych to nowe,potężne centrum handlowe w Krakowie. I ja tam jeszcze nie byłam! I ,co gorsza,się nie wybieram! Już mi głupio odpowiadać na pytanie
-Bylaś
-Nie...
-No jak to????
Takto kurna! Nienawidzę takich miejsc i nie znam najmniejszego powodu,żeby tam leźć nawet jeśli można kupić w promocji mandarynki po 99 groszy,ani super kiecki za 50% ceny.
Ile można zeżrec mandarynek naraz? To nie jest pytanie retoryczne wbrew pozorom. Otóż można usiąść i wtrąbić tych mandarynek 20 (!!!!) kilogramów! Nie wiem czy solo czy wraz z rodziną,bo nie wchodziłam w szczegóły,ponieważ zrobiło mi się z lekka słabo.
Ludzie nie przestają mnie zaskakiwać...
O! Jakby tak otworzyli np. potężny market dla hobbystów to by było coś! By się poszalało,a tak... Pozostają składy budowlane i internetowe sklepy z włóczkami nie wyłączając własnego.
...obcięłam włosy...
Na czubku mam nastroszone gniazdo wściekłego marabuta i grzywkę jak kucyk Pony zasłaniającą prawe oko. Mimo,ze otoczenie zareagowało entuzjastycznie ,a tzw. Kanar odstąpił od wlepienia mi mandatu za jazdę bez biletu "bo taka piękna kobieta i żal mu tak karać" (była 6.10 ,facet miał prawo miec mgłę na oczach) to mam mieszane uczucia. Włosy jakiejś tam długości wymagają tylko wysuszenia i tyle. Teraz muszę wyczyniać dzikie sztuki,żeby tu stało,tam leżało,oraz używać do tego lakieru do wlosów ...bleee. I muszę to robić codziennie :(. Jak wstaję rano to na łbie mam dokładnie odwrotnie niż miało być z zalożenia. Grzywka na czubku,gniazdo nad czołem... Co mnie podkusilo??
Chyba już sobie pójdę... Tak bredzę bez sensu...

piątek, 4 grudnia 2009

nastroje…takie

środa, 2 grudnia 2009

Wolny dzień

Zaplanowałam sobie tę środę od świtu do zmierzchu i…musiałam zmienić plany. Paczuszka od Jednoskrzydłej jeszcze w drodze,skype od rana nie wpuszcza w swoje podwoje,więc trzeba było zmienić plan zajęć. Spokojnie-NIE SPRZĄTAŁAM :))) Nie robiłam też żadnej rzeczy,którą pewnie powinnam. Wykończyłam za to dwie pary mitenek i dwa komino-szale dla Oleńki. Wyglądają tak:

komplet mitenki2

 

szal

 

 

 

 

 

Nawet jestem zadowolona,chociaż z zakładaniem tego śliwkowego będą pewne perturbacje ze względu na jednostronny wzór,ale wierzę,że Oleńka sobie poradzi.                                                                                                                        Poza tym jak u wszystkich-moja doba jest stanowczo za krótka. Całe mnóstwo czasu zajmuje mi zajęcie zrobkowe,które lubię z dnia na dzień coraz mniej. A właściwie już wcale. W związku ze zmianą podejścia do życia o której pisałam ostatnio poprawiła mi się ostrość widzenia. To,co widziałam na różowo ma naprawdę kolor starego lukru.  Robienie innym koło dupy (za przeproszeniem) jest dla mnie zbyt ciężkostrawne. A walka z powyższym z góry skazana na porażkę. Ludzie lubią ten lajf,ale ja dziękuję. Nieumiejętność przystosowawcza zaczęła się już objawiać bólami brzucha .Jakoś przetrwać muszę. Z głęboką wiarą,że za jakiś czas wszystko się zmieni i zapomnę.

Idę lepić aniołki z masy solnej. A co! Se spróbuję i może nawet mi wyjdą ;)

Malutka prywata . Otóż wyczytałam przez przypadek,że ten nie najszczęśliwszy okres w moim życiorysie obecnie, mogę zawdzięczać pewnej planecie. To jak grzecznie poproszę:

PANIE SATURN! WY…Ć Z MOJEGO NIEBA!

z góry uprzejmie dziękuję.

niedziela, 29 listopada 2009

Zmiany.

Właściwie nie będa to zmiany istotne. Blog miał służyć eksponowaniu robótek. Tak było w zamyśle i tak powinno było pozostać. Niestety typy do których należę maja inklinacje do wywnętrzania się,co nie zawsze jest słuszne,a napewno niezbyt mądre.Żeby była jasność-niczego nie żałuję. Może właśnie dzięki temu,ze mam problem z opanowaniem emocji poznałam wiele wspaniałych osób,z kilkoma nawiązałam bliskie kontakty,z jedną zaprzyjaźniłam się mam nadzieję po kres dni swoich,a i pozostałe kontakty są bardziej zażyłe od tych z ktorymi stykam się w codzienności. I chwała Bogu za to.
Powściągam więc wodze swojego hurra optymizmu,oraz nadmiernej szczerości. Nie zamykam bloga,będzie służył temu czemu mial służyć. Oczywiście milczeć jak grób nie zamierzam,więc moje arcyciekawe obserwacje życia nadal się będą pojawiać,ale już bez osobistych wycieczek.
Wiem,że na zrozumienie tych na których mi zależy mogę liczyć. Reszta mi obojętna.
Skąd to otrzeźwienie?
Wiem,ze nie muszę tłumaczyć.